Temat ważny i poważny, czyli domowe zarządzanie informacjami medycznymi

Dzisiaj opiszę krótko rozwiązanie proste do wdrożenia i zastosowania, ale według mnie ważne i przydatne. Ważne, bo dotyczy zdrowia. Przydatne, bo jest z nim trochę jak z kremem pod oczy – nawet jak teraz nie widzimy potrzeby, żeby je stosować, to w pewnym momencie stwierdzimy, że było warto.

Założenie jest takie, żeby spisywać, zbierać w jednym miejscu informacje o wszystkich “incydentach medycznych”, które nas spotykają, a szczególnie dzieci. Chodzimy do różnych lekarzy, dostajemy różne zalecenia. W książeczkach zdrowia mamy tylko informacje ze szpitala po porodzie, o okresowych badaniach i o szczepieniach. Przeważnie przechowujemy jeszcze wyniki badań. Ale po wielu innych wizytach nie pozostaje żaden ślad. Chyba, że ktoś bardziej skrupulatny zbiera wszystkie “zalecenia” wypisywane przez lekarzy na karteczkach. Warto więc zadbać o bardziej systematyczne archiwizowanie informacji.

Jak to zrobić?

Najprościej założyć segregator dla każdego członka rodziny. Możemy mieć segregator tylko na sprawy związane ze zdrowiem. Możemy też w jednym większym segregatorze wykorzystać kolorowe przekładki i trzymać w nim wszystkie dokumenty danej osoby. Dzisiaj napiszę tylko o zdrowiu, a temat zarządzania dokumentami rodzinnymi zostawię na osobny wpis. W segregatorze, w  foliowych koszulkach wkładamy chronologicznie wszystkie wyniki badań. Możemy dodatkowo na początku segregatora wpiąć kartkę, na której będziemy wpisywać na liście wszystkie wizyty u lekarza, wypadki, podawane leki. Ja mam do tego założony dokument w komputerze. Mogę dzięki temu wpisać więcej informacji, łatwiej mi później je wyszukiwać, a w razie potrzeby zawsze mogę to wydrukować – wszystko albo tylko informacje potrzebne konkretnemu lekarzowi. Wpisuję tam wizyty u lekarza, podawane leki i zalecenia, swoje uwagi. Jeśli chodzi o standardowe choroby/przeziębienia to wpisuje wszystkie sytuacje, które wymagają zostania dziecka w domu. Nawet jeśli taka sytuacja nie wymaga wizyty u lekarza to chcę wiedzieć jak często moje dziecko jest przeziębione. Wdrożyłam takie rozwiązanie dopiero w zeszłym roku. Chcąc uzupełnić wcześniejsze informacje pediatryczne poprosiłam w przychodni o wydruk historii choroby dziecka – trzeba za to zapłacić, ale nie są to duże pieniądze – najwięcej za najstarsze dziecko czyli kilkuletnią historię zapłaciłam 25 zł.

Do czego to może być przydatne?

Myślę, że nawet jak nasze dziecko jest okazem zdrowia to i tak co jakiś czas wymaga konsultacji ze specjalistą. Bo może złamać nogę bawiąc się na placu zabaw, może za często je boli brzuch albo pogorszy się wzrok i pójdziemy do okulisty. A z pewnością w większości przypadków wizyt u lekarza z dziećmi mamy dużo więcej.

Dwójka moich dzieci ma problemy alergiczne. Z jednym w ciągu 2 lat chodziłam na konsultacje do 4 alergologów. Każdy miał inny pomysł na leczenie. Trudno jest spamiętać wszystkie leki i maści, które były stosowane, a chodząc do kolejnych specjalistów taka informacja jest bardzo ważna. Drugi syn od wczesnego wieku często chorował na zapalenie ucha i zapalenie oskrzeli. W końcu trafiłam do alergologa-pulmonologa, u którego informacja o tym jak często i kiedy miał takie problemy była bardzo ważna. Nawet jeśli chodzimy z dzieckiem tylko do pediatry – dobrze jest wiedzieć w jakich przypadkach jakie leki były zalecane i stosowane. Czasem zdarza się, że dolegliwości mogą pojawić się u dużo starszych dzieci, a lekarze szukają przyczyn dużo wcześniej, nawet analizując przebieg ciąży i poród.

Życzę wszystkim, żeby mieli jak najmniej „incydentów” do wpisywania na takiej liście :).

Komentarze

comments

Komentarze

comments