Jak ogarnąć swoją szafę

Zarządzanie swoją szafą to jest obszerny temat, którego nie da się opisać w jednym wpisie, więc rozbiję to na kilka tematów. Do niedawna miałam problemy, które z tego co obserwuję ma wiele kobiet – często stawałam przed swoją przepełnioną szafą ze stwierdzeniem, że nie mam się w co ubrać, kupowałam ubrania, które po tygodniu już mi się nie podobały, męczyło mnie chodzenie po sklepach. Dzięki mojej przyjaciółce (której w tym miejscu oficjalnie za to dziękuję :), znalazłam narzędzia, które pomogły mi te problemy rozwiązać. Oczywiście nie tak zupełnie, bo to pewnie z kobiecą naturą nie jest możliwe, ale w dużym stopniu :).

Najważniejsze założenia i narzędzia, które mi pomogły:

  1. Minimalizm
  2. Analiza kolorystyczna
  3. Analiza stylu

Pierwsza koncepcja, która mnie zainspirowała to minimalizm. Szukałam kiedyś rozsądnych blogów o modzie damskiej. Według mnie nie ma za wiele takich, które oferują coś bardziej uniwersalnego i merytorycznego niż podążanie za bieżącymi trendami. Jednym z lepszych blogów jakie znalazłam jest Simplicite. Spodobał mi się na nim projekt Szafa Minimalistki. Wcześniej już, po lekturze książki “Minimalizm po polsku”, drążyłam temat minimalizmu, stąd może łatwiej mi było się przekonać do tych wytycznych w szafie. 

Zrzut ekranu 2017-07-05 o 12.51.47

Założenie jest takie, żeby mieć mocno ograniczoną liczbę ubrań, ubrania w miarę możliwości uniwersalne, dobre jakościowo, pasujące w większości do siebie, żeby można było w prosty sposób tworzyć z nich różne zestawy. Żeby móc to zrealizować trzeba ograniczyć liczbę fasonów i kolorów do takich, które do nas najbardziej pasują. To jest uniwersalna wskazówka, ponieważ każdy ma określony typ kolorystyczny i pewne cechy budowy, które sprawiają, że w jednych rzeczach wyglądamy lepiej w innych gorzej, a czasem naprawdę mocno się krzywdzimy tym co na siebie ubieramy. Ktoś mógłby powiedzieć, że mu bez różnicy czy komuś się podoba to w czym chodzi, że ubiera to na co ma ochotę i w czym mu wygodnie. Tylko problem w tym, że jak będziemy się przy wybieraniu ubrań kierować takimi kryteriami, to najprawdopodobniej regularnie będą wracać do nas problemy, o których pisałam na początku – duża ilość kupowanych rzeczy i ciągła ich wymiana, bo coś mi się szybko nudzi, co chwilę zmieniają się trendy i rzeczy z poprzedniego sezonu już nie pasują do kupowanych w tym roku.

Druga sprawa, że według mnie jednak jest kilka argumentów przemawiających za tym, że warto dbać o swój wygląd też z tego względu jak inni nas przez to odbierają. I nie chodzi o to, żeby się komuś podobać. Liczne badania pokazują jak nasz wygląd wpływa na to jak się czujemy, jak jesteśmy pewni siebie, jak to wpływa na nasze relacje z innymi ludźmi, że osoby dobrze wyglądające są postrzegane jako lepiej radzące sobie w życiu.

Niezależnie od tego czy nasz styl się komuś podoba czy nie, warto być postrzeganym jako osoba zadbana, mająca dobry gust, zaradna i kulturalna. Żeby nasz wygląd nie budził zazdrości ani pożądliwości, ale szacunek. I nie musimy wcale mieć drogich ubrań ani chodzić elegancko ubrani. Ważne, żeby nasz ubiór był przemyślany, dobrze dobrany do nas i do okoliczności.

Osoby kierujące się w życiu doktryną katolicką mogłyby w tym miejscu powiedzieć, że to jest myślenie niechrześcijańskie, bo nie powinniśmy troszczyć się o rzeczy materialne, swój wygląd i być skromni. Ze wszystkim się zgadzam, ale biorąc pod uwagę wcześniejsze argumenty uważam, że katolicy tym bardziej powinni o to dbać. Bo będąc postrzeganym przez innych tak jak pisałam, możemy być lepszymi apostołami. Możemy dawać dobry przykład, pokazywać i łatwiej przyciągać ludzi do siebie. Pokazujemy w ten sposób, że można mądrze korzystać z dóbr materialnych, jeśli nasze serce jest przy Bogu i nie jest do nich zbytnio przywiązane, dopóki faktycznie są dla nas dobrami – służą naszemu i innych dobru. I że katoliczka to nie musi być stereotypowa dziewczyna w długiej spódnicy, szerokim swetrze i dużym krzyżem na szyi. A mama kilkorga dzieci nie musi chodzić w dresach i brudnych włosach, bo nie ma czasu, siły ani potrzeby, żeby się tym zajmować.

Jak ktoś chciałby uporządkować swoją szafę i znaleźć bardziej uniwersalne kryteria doboru swojej garderoby, żeby też poświęcać na to mniej czasu i pieniędzy to zachęcam do czytania kolejnych wpisów, które się niedługo pojawią – na temat analizy kolorystycznej i analizy stylu.

Komentarze

comments

Komentarze

comments